Pieprzę cię miasto 11
Kolejki przy nocnym w okolicach 23 zero sześć (a może siedem?) zaczynają się robić całkiem zabawne. Zabawy nie psuje nawet spora liczba drechów, przybywających w okolice tej ostoi handlu w śpiącym mieście i ustawiających się grzecznie na końcu, nie zwracając wcale uwagi na moje i bliźniego dłuższe włosy.
Przy “okienku” jakieś 2 pluszowe mózgi kupują piwo. Jakiś żulik konwersuje o długości kolejki z przygrubym facetem z wesołą twarzą, pewnym siebie głosie i charczącym śmiechu. Jego żona, średniego wzrostu blondyna, wcale nie stereotypowa, przypominająca raczej Małgorzatę Ostrowską niż tanią wersję Mandaryny, rozmawia z dzieciakiem. 7-8 lat, okulary, bystry wzrok, trochę przestraszona twarz.
- Panie, ja nigdy tego piwa chyba nie kupię!
- Ależ oczywiście, że Pan kupi, jeszcze 4 osoby, licząc pół godziny na jedną… to całkiem niedużo!
Nie wiem właściwie jak opisać minę żulika. Coś między “haha, ależ śmieszne, boki zrywać” i “padnę jak nie dopcham się wreszcie do tego walonego okienka”.
Wesoły facet zauważa dwie dziewczyny koło 20.
- A może Panie chciałyby kupić miejsce bliżej w kolejce? Tanio sprzedam, za numer telefonu!
- A może chcesz mój numer kotku?
- Twój numer już mam kochanie. Na pewno Panie nie chcą?
Kolejka cały czas się powiększa i zaczynam się bać, że owe pół godziny na osobę niewiele minie się z prawdą. Dla umilenia czasu jakiś kark załącza najnowsze hity techno w samochodzie. W tak doborowym towarzystwie narzekanie na nudę byłoby conajmniej dużym nietaktem.
Wesołek podchodzi wreszcie do okienka.
- poproszę trzy czwarte wódki… bo świat na trzeźwo okropny jest! co chcesz mały?
- kaczora donalda! i bitą śmietanę!
- do tego kaczor donald i bita śmietana… i śledziki
- (ktoś z kolejki entuzjastycznie podchodzi do tego pomysłu): śledziki! śledziki!
- co oni tam chcą? śledziki? to jeszcze jedne śledziki… coś jeszcze?
- wódkę!
- jeszcze jedno trzy czwarte proszę. ale na pewno wódkę?
- piwo!
- aaa! wiedziałem. za młodzi jesteście.
- ile tam was jest?
- 15!
- no to 15 piw proszę
Właściwie nie wiem czy bardziej komiczny był kolejkowy dobrodziej, czy biedna pani z okienka, która kilka razy powtarzała: “a teraz na poważnie proszę” niedowierzając, że ktoś takim altruistycznym gestem podaruje przypadkowym kolejkowiczym torbę piw. Jakby na to nie spojrzeć dostałem darmowe piwo i niezłą dawkę śmiechu.
Spacerując później wśród ciszy nocnej może wydawać się nawet, że to miasto ma swój urok. W wielu miejscach nowe chodniki i załatane ulice, latarnie, których jeszcze nikt nie zdążył pobić, sporo zieleni.
Aż chce się powiedzieć.
- Wiesz co? Właściwie to nie wiem czy po tym wyjeździe nie zaczyna mi się to miasto podobać. Jakby tak spokojniej, dresiki przy nocnym nawet krzywo nie spojrzały.
Przechodzimy przez ulicę. Przejeżdżający maluch wali przez chwilę długimi, z okna wystawia się łysy czerep, który prawdopodobnie więcej wspólnego ma z gorylem niż homo sapiens i zapijaczonym głosem krzyczy dumnie:
- Jebać brud!
- Pamiętasz co przed chwilę mówiłem?
- Ta.
- Cofam to.
Jednym słowem.
Pieprzę cię
miasto
p.s. tak właściwie, takie zachowania przedstawicieli lokalnej fauny spływają po mnie całkowicie, o ile dany osobnik, w szczególności poruszający się w większym stadzie (a w najgorszym wypadku będący przywódcą stada), nie będzie chciał sprawdzać się ze mną w kategorii full contact. widzę w tym po prostu cały komizm tego miejsca. po tym jak ów wspaniała maszyna, marzenie każdego miłośnika motoryzacji, odjechała w siną dal, nie mogłem powstrzymać się od śmiechu. bo jak inaczej na coś takiego zareagować?
świetnie się czytało. tak to jest, że kiedy zaczyna nam sie wydawać, że to miasto ma jakieś zalety, przed oczyma duszy od razu stają takie sytuacje. no ale jednak piwo było (;
W końcu wiem co krzyczał łysy gorylo…:P Swoją drogą paradoks… A tak ogólnie to Ruszków wspominam całkiem miło, wbrew swoim wcześniejszym obawom ;)
Mhm. Jak się tam nie mieszka może być przyjemny momentami :)
Plata też jest nieprzyjemna jakby się w społeczność wgłębić… ale na szczęście mamy tutaj sporo trawy… :)
pruszków turystycznie nie jest taki najgorszy, szczególnie jak bliźniaki mają ciasteczka ;D
Mi tam niesamowicie i bez ciasteczek…
przewraca oczami dosłowność zabija powoli (;
a wy tam wracajcie do pruszkowa, bo ja chcę z wami jakiegoś filma obejrzeć :D
Napisz jakiego i jak będzie fajny, to się nad tym zastanowię. ;-)
niezrozumienie zabija dość szybko ;]
Lepiej nie wracajcie… :|
mogę zaproponować coś nowego, a mogę równie dobrze postawić na starych, dobrych “świętych z bostonu” :D
e tam, the brave:D ciekawe dlaczego?? tym razem sa dwa powody:)