Przestępcy napisowi

Posted by Imperator Drogomir Thu, 17 May 2007 13:44:00 GMT

Pewnie już wszyscy wiedzą, bo takie wiadomości rozchodzą się bardzo szybko. I dodatkowo na wielu znanych stronach pojawiają się o tym wzmianki.

Tak tak. Nie inaczej. Policja po niesamowitej akcji zamknięcia nielegalnej sieci dokonała jeszcze bardziej niesamowitej akcji. Policjanci z czterech województw, współpracując z policją niemiecką (panie! toż to już międzynarodowa akcja!), zatrzymali dziewięć osób z całego kraju, którzy (uwaga, uwaga) tłumaczyli napisy do filmów. Tylko pozazdrościć nam takiego zorganizowania. Czuję się bezpieczniej.

Wykopcie i diggnijcie, żeby się ludzie dowiedzieli. Wuzetes podał jeszcze linka do artykułu o cenzurze kabareciarzy.

Chyba coraz bardziej przekonuję się, że wyjazd z kraju to najlepsze co można teraz zrobic.

Who wants to live forever? 3

Posted by Imperator Drogomir Sat, 05 May 2007 21:53:00 GMT

Kto chciałby żyć wiecznie? Do niedawna myślałem, że prawie każdy. Okazuje się, że moje umiejętności przewidzenia czego ludzie by chcieli nie stoją na wysokim poziomie (a szkoda).

Skąd takie pytanie? Wszystko za sprawą Aubrey’a de Grey i jego prezentacji na tedtalk. Dla bojących się kliknąć w linki krótkie wyjaśnienie. Aubrey de Grey jest informatykiem, który w 1995 roku rozpoczął studiowanie biologii. A właściwie czytanie, bo studiowanie w jego przypadku polegało na czytaniu książek w bibliotece. Po paru miesiącach takiego studiowania sformułował kilka teorii, które potwierdzili eksperci przeprowadzając różnego rodzaju badania. Od tamtej pory de Grey formułuje teorie, które zamienione w praktykę mogą prowadzić do przedłużenia życia człowieka, a właściwie odmłodzenia i wymiany komórek.

Krótko mówiąc dożywamy pięćdziesiątki, idziemy do odpowiedniego ośrodka i zostajemy odmłodzeni o 10, czy 20 lat. Sporo osób uważa de Grey’a za geniusza, sporo osób za szaleńca. Nikt nie zdołał obalić jego teorii, ale nie udało się też dowieść, że na 100% będą możliwe. Sam de Grey twierdzi, że to tylko kwestia postępu technologicznego.

A teraz wracając do pytania zawartego w tytule notki. Dlaczego ktoś właściwie chciałby żyć wiecznie?

A dlaczego by nie? Nie ruszają mnie argumenty o nudzie, stracie bliskich, socjologiczne, etyczne. Nie ruszają mnie argumenty, które mówią, że ziemia będzie przeludniona. Trzeba jedynie dokonać wyboru: krótkie życie i więcej dzieci - długie życie i mniej dzieci. Dla mnie wybór wydaje się oczywisty. Jest tyle rzeczy których chciałbym się nauczyć, spróbować, poznać. Życie to za mało ;-)

Aubrey de Grey potrzebuje na swoje badania 100 mln dolarów rocznie. Według jego prognoz, mając te pieniądze za 15 lat jest w stanie przedłużyć życie myszy o 2 lata i jeżeli się uda, to w przeciągu kolejnych 15 przedłuży życie człowieka o jakieś 10 lat.

Kłopot w tym, że prawdopodobnie nie zbierze tych pieniędzy. Ludzie będą się burzyć, że na początku tylko najbogatsi będą mogli żyć dłużej. Etycy, że to jest zabawa w boga. Socjologowie, że grozi nam przeludnienie. Jeszcze inni, że to jest droga do zniszczenia ziemi. Po za tym kto weźmie na poważnie naukowca, który wygląda jak ZZ Top ;-)

Jednym słowem nie widzę tego w różowych barwach. Jak tylko zdobędę realną władzę jako Imperator, zapędzę do tych badań wszystkich znanych biologów. Bo ja naprawdę chciałbym żyć 1000 lat. Duszę bym za to oddał. O ile ją posiadam.

Imperator ma cyfrzaka 4

Posted by Imperator Drogomir Fri, 20 Apr 2007 21:42:00 GMT

No i stało się. Do grona canonów (canon a-1 i canononet gIII ql-17) dołączył dzisiaj canon g3 - stara poczciwa cyfrówka z niesamowitymi jak na tą cenę (używany ~500zł) możliwościami bawienia się opcjami manualnymi.

A brat na allegro wyrwał olympusa xa w 1/5 jego normalnej ceny (czyli całe 5 dych się wykosztował), dzięki czemu canona a-1 będzie jeszcze rzadziej używał.

W każdym razie sprzętu foto Ci u nas dostatek. Jeszcze tylko obiektyw koło 115mm by się przydał… może ktoś chciałby sprezentować?

Mały niedźwiadek. 6

Posted by Imperator Drogomir Mon, 16 Apr 2007 12:37:00 GMT

Czyli zasadniczo Miś :)

A konkretniej mój własny imperatorski Miś Yogi (a właściwie nie własny, ale tak ładniej brzmi). Po co Imperatorowi jacht do kompletnego remontu? Sam właściwie nie wiem. I dlaczego piszę o nim właśnie teraz, skoro kupiliśmy go ze Sławoszem z pół roku temu?

Otóż sporo ciekawych rzeczy wydarzyło się od tamtej pory. Miś zmienił miejsce zamieszkania i aktualnie okupuje czeluście mojej piwnicy (a dokładniej garażu), przez co czas dotarcia do niego jest pomijalnie mały. Dla ludzi niezorientowanych śpieszę z wyjaśnieniem. Wcześniej Miś stał w Brwinowie, co skutecznie uniemożliwiało jakąkolwiek pracę przy nim. Może się wydawać, że droga z Pruszkowa do Brwinowa nie jest przesadnie długa, ale w praktyce zorganizowanie wyprawy do tych odległych zakątków świata graniczy z cudem.

Jeżeli kogoś interesują losy naszego dzielnego Misia, to zapraszam na misiowego bloga, na którym mamy ze Sławoszem i Lukasem zamiar pisać o postępie prac (o ile będą postępować).

Aktualnie jesteśmy na etapie sprzątnięcia bajzlu z piwnicy. Kilka twierdzeń, które przyszły mi do głowy po wczorajszym sprzątaniu:

  • niezależnie od tego jak duża jest piwnica nigdy nie ma w niej miejsca.
  • sprzątanie naszej piwnicy nigdy nie polega na wyrzucaniu śmieci. wszystko jest kwestią odpowiedniego przestawiania szaf i różnego rodzaju dupereli próbując zyskać wymarzoną przestrzeń.
  • o dziwo taka metoda skutkuje, a kompresja jest dość duża. powyższa metoda jest oczywiście spowodowana naciskiem ze strony ojca, który rzadko pozwala cokolwiek wyrzucić (moim zdaniem 50% rzeczy powinno już dawno znaleźć się na śmietniku)
  • niezależnie od tego jak przeprowadzi się sprzątanie, nigdy, przenigdy, nie uzyska ono aprobaty rodziciela. zawsze znajdzie się 1000 powodów, które świadczą o naszej nieudolności w sprzątaniu piwnicy.

Powyższy wpis jest próbą reaktywacji bloga - być może tym razem uda mi się dodać więcej niż jeden wpis. Imperator powinien w końcu się lansować. ;-)

Nocne robótki 2

Posted by Imperator Drogomir Mon, 04 Dec 2006 16:41:00 GMT

Nie. Nie będzie żadnych zboczeństw. Nic z tych rzeczy. Tutaj panuje kultura i ogłada. A ktokolwiek stwierdzi inaczej zostanie wrzucony do gnojówki.

Wszystkiemu winny jest Family Guy i tysiąc pięć innych rzeczy. Siedzimy sobie pewnego pięknego niedzielnego wieczoru z bliźnim bratem i sprawozdaniem z PTK wiszącym tuż nad naszymi głowami i próbujemy się zmusić do chociażby chęci. Nie mówię już nawet o czynach.

  • Robimy?
  • Nom.
  • Teraz?
  • Tak.
  • Tak?
  • No nie wiem.
  • Dobra, kimka godzinna.

… 2 godziny później …

  • No to? Zaczynamy?
  • Nom.
  • Family guy.
  • Ok.

… itp. itd. …

Zaczynając pisanie sprawozdania koło 4 rano, szanse na położenie się spać drastycznie maleją. A wszystkie, nawet te najprostsze, czynności zajmują kilka razy więcej czasu.

Fenomenem jest tutaj prawidłowość jaką zauważyłem podczas zdobywania narzędzi niezbędnych do pracy. Rzecz tak trywialna jak znalezienie długopisu staje się niekończącą się walką z zakamarkami całego domu. Co ciekawe kiedy już długopis się znajdzie, a obiektem poszukiwań uczynimy, dajmy na to, ołówek, znajdzie się od razu 20 długopisów. Freud twierdzi, że to podświadomość takie figle nam płata. Moja podświadomość nie pała chyba do mnie nadmierną sympatią.

Codziennie obiecuję sobie, że już więcej się taka sytuacja nie powtórzy. Codziennie przekonuję się, że takie obiecywanie nic nie daje. Dobrze mi z tym?

Widocznie tak. :)

Older posts: 1 2